Byliście na urodzinach? Urodzinach Łodzi oczywiście. Nas nie mogło zabraknąć. Po bardzo pozytywnych wrażeniach z ubiegłego roku, szykowaliśmy się na tą imprezę już od dobrego miesiąca. I tym razem nie czujemy się zawiedzeni.

Co prawda lista otwartych miejsc pojawiła się dość późno, a sporo atrakcji było limitowanych zapisami, ale i tak było warto. Nie mogliśmy być wszędzie, więc wybraliśmy sobie kilka najciekawszych, naszym zdaniem miejsc, do których na co dzień trudno się dostać. Darowaliśmy sobie miejską czyszczalnię ścieków czy trybunę przy Al. Unii. Skupiliśmy się raczej na muzeach, fabrykach i pałacach. Czyli na tym, co lubimy najbardziej – na historii fabrykanckiej Łodzi. Trochę żałujemy, że nie mogliśmy zobaczyć wszystkiego. Ale cóż, na tyle atrakcji nie wystarczyłoby tygodnia!

Przed urodzinami opracowaliśmy sobie szczegółowy plan wycieczki. Jednak musimy przyznać, że podczas spaceru trochę zweryfikowaliśmy nasz pierwotny pomysł. Wyszło nam to jednak na dobre, bo zobaczyliśmy więcej niż zakładaliśmy.

Zaczęliśmy po przechadzce po elektrowni – EC-1 Zachód. Największą atrakcją był chyba spacer w bardzo gustownych kaskach oraz odblaskowych kamizelkach. Ale wiadomo, bezpieczeństwo na placu budowy ponad wszystko. Następnie zajrzeliśmy do tajemniczego wnętrza cerkwi na rogu Narutowicza i Kilińskiego. Obejrzeliśmy też panoramę miasta przez nieco brudne szyby Textillimpexu oraz przeskoczyliśmy przez płot niedostępnego Monopolis. Po solidnej burzy spędzonej pod dachem rampy przeładunkowej dawnego Polmosu, mieliśmy dość rzeczywistości robotniczej. Przenieśliśmy się do pałacu Biedermannów. Przez chwilę było wielkopańsko.

Co jeszcze zwiedziliśmy? Po raz kolejny byliśmy w Muzeum Kinematografii, odwiedziliśmy Pałac Herbsta (też ponownie), a ponadto zajrzeliśmy do Muzeum Sztuki przy ul. Więckowskiego (byliście?). Największą gratką, obok spaceru po Monopolis, była wycieczka po Narodowym Banku Polskim – kojarzycie monumentalny budynek przy Kościuszki 14?

Dokumentowaliśmy co mogliśmy. Niestety nie wszędzie mogliśmy robić zdjęcia. Nie mniej jednak jesteśmy bardzo zadowoleni z tegorocznych urodzin Łodzi. Zajrzeliśmy do obiektów, które wielokrotnie mijaliśmy, tęsknym wzrokiem próbując dostrzec co znajduje się za ich potężnymi murami.

To był naprawdę interesujący weekend. 592. urodziny Łodzi za nami, jeżeli nie byliście w tym roku, spróbujcie wpaść w przyszłym i przekonać się na własne oczy, że w Łodzi jest co robić. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.