Beczki do imperium Grohmanów

beczki_grochman036
Jakiś czas temu zabraliśmy Was na wycieczkę do straży ogniowej Księżego Młyna. Zabytkowy budynek ufundowany przez rodzinę Grohmanów cieszy oko Łodzian po dziś dzień, choć ze swojego oryginalnego przeznaczenia została już tylko zabytkowa pompa stojąca przed głównym wejściem. To jednak zdecydowanie nie wszystko, co po Grohmanach zostało na Księżym Młynie. Prócz, opisanej już wcześniej straży ogniowej, z wizytą zaglądaliśmy także do Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Niejednokrotnie latem odwiedzamy to miejsce, bo uważamy, że nigdzie w Łodzi nie jeździ się tak dobrze na rolkach jak właśnie tam. Zwłaszcza weekendami, kiedy ruch uliczny w tym miejscu zamiera, ograniczając się do ledwo kilku samochodów na godzinę. Doskonałym miejscem do nauki i szlifowania techniki jest mały park w samym sercu Strefy. Alejki chodnikowe wyłożone białą, drobną, nieregularnych kształtów kostką doskonale, o dziwo, nadają się do jazdy na rolkach. Jedyne na co uważać muszą młodzi i niedoświadczeni entuzjaści tego typu aktywności, to sporych rozmiarów sadzawka (do której wpaść mogą Ci, którzy wybitnie się o to postarają) oraz wąskie niekiedy ścieżki miedzy drzewami. W najgorszym wypadku hamowanie na drzewie lub trawie nie kończy się dotkliwymi otarciami łokci i kolan. Jest to wspaniałe miejsce na niedzielny spacer, gdyż panująca tam absolutna cisza pozwala dobrze zrelaksować się i odpocząć od miejskich hałasów. Prócz tego, w ramach spaceru, można dobrze przyjrzeć się jednej z najbardziej udanych i docenianych przez świat, rewitalizacji w Łodzi. Główny budynek Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, o której pisaliśmy tutaj,  robi bardzo dobre wrażenie. Na jego tle, nie tak z resztą dawno, podglądaliśmy młodą parę w ślubnym rynsztunku, robiącą sobie zdjęcia pamiątkowe.

Niedaleko od budynku starej wieży ciśnień, znajduje się jeszcze jeden ciekawy eksponat dawnej potęgi rodziny Grohmanów. Dziś już kompletnie straciła na znaczeniu, choć w okresie swojej największej świetności setki pracowników fabryki przechodziły przez jej próg, witając kolejny dzień ciężkiej pracy. Brama, bo o niej mowa, jest znana chyba każdemu Łodzianinowi, a i uważana przez wielu za jeden najbardziej charakterystycznych obiektów miasta. Częściej kojarzy się ją z nazwą „beczki Grohmana” niż z bramą. Pochodzi ona z 1896 roku. Za jej projekt odpowiadał Franciszek Chełmiński, znany chociażby z kamienicy Edwarda Lungena (o której słów klika tutaj) czy secesyjnej willi przy ulicy Łąkowej. Spacerując po Łodzi, mieliśmy już nie raz okazję przekonać się, że dzieła tego architekta należą do nie byle jakich. Tak jest też i w przypadku bramy.

Obiekt na pierwszy rzut oka przypomina bramę rodem ze średniowiecznych grodów i zamków. Możliwe, że sama brama była pewnego rodzaju dopełnieniem dla fabrykanckich obiektów Łódzkiej Strefy. O tym trudno nam się w tej chwili przekonać, bowiem z dawnej zabudowy fabrycznej zostało już niewiele. Prócz wspomnianej wieży ciśnień, w obiekcie Strefy spotkać można jeszcze kilka mniejszych, oryginalnych budynków. Większość w dość kiepskiej kondycji, niejako kontrastuje z nowoczesną zabudową i rewitalizacją. Miejsce wyburzonych obiektów fabrycznych Grohmana zajmuje dzisiaj np. piekarnia. Czytaliśmy gdzieś, że beczki miały po rewitalizacji stanowić coś na wzór wejścia do ŁSSE. Choć beczki zrewitalizowano w 2008 roku, ilekroć tamtędy przechodzimy, nic nie wskazuje na to, aby wielkie drzwi miały zostać otwarte. Zapewne ich otwarcie jest nie lada wyzwaniem, bowiem ich słuszny rozmiar, a zwłaszcza wysokość, jak i solidne wykonanie z pewnością nie są łatwym przedsięwzięciem. Obiekt znajduje się obecnie w bardzo dobrym stanie. Powiedzielibyśmy nawet, że we wzorowym, pomijając drobne dewastacje amatorów klubów piłkarskich. Zarówno cegła jak i drzwi bramy wyglądają bardzo dobrze. Ogólny niemal warowny charakter tego obiektu dopełniają drobne żelazne elementy w postaci latarni i innych kutych z żelaza zdobień. Skąd zatem beczki? To chyba najbardziej absurdalne pytanie dla kogoś kto widział te bramę nieraz. Jako że jednak piszemy ten blog głównie dla tych, którzy jeszcze nie byli, a mamy nadzieję, że po jego przeczytaniu jednak się tam wybiorą (tam jak i w różne inne miejsca), podpowiemy tylko pewnie drobiazg. Wspomniane beczki to nic innego jak potoczne określenie na solidne filary podpierające główną arkadę bramy. W oryginalnym zamyśle były stylizowane na szpule nici, co nieodłącznie związane jest z charakterem tego miejsca. Szpule można rozpoznać, przyglądając się im z bliska. Zdjęcia w niewielkim tylko stopniu pozwalają oddać nietypowy kształt. Obiekt należy obecnie do Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Gorąco wierzymy w to, że będziemy mieli okazję przekroczyć kiedyś próg Grohmanownych beczek.

 

Od bramy w stronę Grohmanowych pałaców

Poznaj z nami historię Grohmanów

Na schyłku Targowej i Tylnej

 

Napisaliśmy na podstawie:

1. Ryszard Bonisławski, Spacerownik Łódzki, Biblioteka Gazety Wyborczej, s. 55

 

Beczki Grohmana na mapie Łodzi: