Wpadła nam w oko, kiedy przejeżdżaliśmy ul. Tuwima. No dobrze, racja… kiedy staliśmy w korku, próbując przejechać ul. Tuwima. Te ogromne korki w Śródmieściu mają też swoją zaletę – pozwalają się trochę rozejrzeć. I tak się właśnie rozglądaliśmy, gdy wpadła nam w oko. Ogromna! Famuła, jak nic – orzekliśmy od razu.

Wróciliśmy jakiś czas później, uzbrojeni w aparat. Nie dała się zmieścić na jednym zdjęciu. Tak się rozpierała. Nawet poszerzający obiekty sobie nie poradził. Ale nie ma się co dziwić, w końcu ma 140 m długości. Żeby było jasne, nie mierzyliśmy – wierzymy fachowej literaturze.

Zastanawialiśmy się, kto zdobył się na taką inwestycję. Co nieco podpowiedziały nam inicjały znajdujące się na (zdaje się) oryginalnych drzwiach: J.H. No tak! Właściwie do budynków fabryki Juliusza Heinzla usytuowanych przy ul. Piotrkowskiej 104 wcale nie jest tak daleko. Ale czemu nie postawił famuły dla robotników bliżej swojego przedsiębiorstwa? Pewnie z braku miejsca. Mieszkania robotnicze usytuował przy obecnej ul. Tuwima 23/25 (ówcześnie Przejazd).

Heinzl zdecydował się na postawienie jednego, ale za to dużego domu dla robotników. Bardziej popularnym rozwiązaniem był kompleks mniejszych famuł, skupionych w małe, robotnicze osiedle. Przykładem może być kompleks na Księżym Młynie, osiedle na Wróblewskiego będące częścią fabryki Allarta albo za Ariadną. Ale śródmiejska zabudowa rządzi się własnymi prawami – preferuje rozbudowę w wzwyż. No i stanęła – dwukondygnacyjna, z użytkowym poddaszem, w środkowej, podwyższonej części zmieściło się jeszcze jedno piętro.

 

Dociekliwe oko przechodnia zwróci uwagę, że ceglana elewacja został zaprojektowana z użyciem dwóch rodzajów cegieł – czerwonej oraz żółtej. Dekoracyjne poziome pasy z żółtej cegły zostały przybrudzone, ale gdyby je wyczyścić na pewno wyglądałyby świetnie.

Famuła zapewniała dobre warunki mieszkaniowe, mogła pomieścić prawie tysiąc mieszkańców. Sporo. Było to na tyle doniosłe wydarzenie, że zostało odnotowane w warszawskiej (!) prasie.

A dzisiaj? Budynek zachował swoje funkcje mieszkalne. Jest naocznym dowodem minionych czasów fabrykanckich. W ten sposób historia rodziny Heinzlów odsłania swoje kolejne oblicze – czy byli opiekunami i filantropami? Czy wystarczająco dbali o swoją kadrę pracowniczą? Zastanawiamy się.

Może kiedyś przybrudzona cegła zostanie wyczyszczona i odzyska dawny blask. Póki co famuła przy Tuwima ani nie straszy, ani nie przeraża. Jest w przyzwoitym stanie. I te drzwi… Z monogramem właściciela. Wyjątkowo nam się spodobały. Przeszło przez nie tak wielu ludzi w tak różnych czasach, że historia Łodzi opowiedziana z ich perspektywy byłaby bez wątpienia historią niesamowitą.

 

Zaraz obok EC1

Byłeś już w zabytkowej elektrowni? Jeśli nie, to

Zajrzyj razem z nami

Budynek na turystycznej mapie Łodzi: