W 1903 roku przy ulicy Wólczańskiej stanęła okazała willa – jedno z największych dzieł secesyjnej architektury polskiej. Projekt budynku zamówiono u Gustawa Landau-Gutentegera, łódzkiego architekta znanego z takich dzieł jak: Dom bankowy Wilhelma Landaua czy kamienica Instytutu Europejskiego przy Piotrkowskiej 260. Znane są w Łodzi przykłady dzieł architektury secesyjnej jednak nie ulega wątpliwości, że mają one najczęściej wybrane elementy lub delikatne motywy secesji w pewnym sensie dodane do istniejącej już bryły. W przypadku willi przy ulicy Wólczańskiej o jej wyjątkowości świadczy jej całkowicie secesyjny styl: od fundamentów po zwieńczenie dachu. Podziwiając willę dostrzegamy zatem typowe dla secesji elementy: nieregularna, asymetryczna bryła budynku, nieregularne kształty okien przy czym każde okno jest innego rozmiaru i posiada inne dekoracje. Zwracamy szczególną uwagę na okno po prawej stronie od głównego wejścia, które przyozdobione jest rzeźbą pnia dębu, a co bardziej spostrzegawczy obserwator dostrzeże również rzeźby ptaków na gałęziach tegoż. Narożna cześć budynku po lewej stronie od głównego wejścia dźwigana jest przez rzeźbę przypominającą sylwetkę krasnala atlanta. Samo wejście przyozdobione jest portykiem, który z kolei oparty został o rzeźby pnia jabłonek. Niekiedy wille Kindermanów zwykło nazywać się „willą pod jabłonkami”.  Odnowiona niedawno elewacja budynku wprawia w zdumienie nawet najbardziej postronnego obserwatora. Motywy liści i konarów drzew obecne są niemalże wszędzie, niebywałą zabawę sprawia odkrywanie ozdób każdego z okien po kolei. Secesja obecna jest również w żelaznych okuciach okien oraz na bramie i ogrodzeniu prowadzącym do willi. Niemalże na każdym kroku dostrzec można charakterystyczny falisty i nieregularny kształt zdobień.

Wchodzących do środka wita okazały hol z którego udać możemy się do sal na parterze lub po ogromnych i szerokich drewnianych schodach trafić na piętro willi. W przypadku holu uwagę przykuwa również pokaźnych rozmiarów witraż wraz z wyjściem na balkon nad portykiem głównego wejścia. Odwiedzający powinni również zwrócić szczególną uwagę na wielki i efektowny żyrandol w kształcie koła zdobiący hol budynku. Wśród stiukowych dekoracji wnętrza zdecydowanie dominują elementy roślinne. Spacerujący mogą odnieść wrażenie jakby gałęzie różnych krzewów i drzew wyrastały z podłogi aby oblekając ściany spotkać się wreszcie u zwieńczenia sufitu. Podczas naszej wizyty sale wypełniały czasowe ekspozycje Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi, która jest obecnie właścicielem obiektu[i].

Na piętrze uwagę naszą przykuł przepiękny wykusz, którego okna wychodzą na ulicę Wólczańską. Na parterze we wnęce jeden z sal ustawiony został przepiękny fortepian.

Cały budynek jest znamienitym przykładem architektury secesyjnej. O willi przeczytać można na wielu blogach i stronach zajmujących się fachowo tematyką związaną z architekturą czy jej dawnym przeznaczeniem. Willa trafiła np. do rankingu najlepszych przykładów secesji w Polsce. Można o tym przeczytać np. tutaj.

Naprzeciwko budynku willi znajduje się przedszkole miejskie. Architektura budynku również przykuwa uwagę i warto poświęcić chwilę aby przyjrzeć się jej dobrze. W zasadzie na jednej wspólnej działce sąsiadują ze sobą dwie okazałe wille.

Wystarczy przejść kawałek dalej w kierunku ulicy 6 sierpnia aby przekonać się, że Wólczańska była kiedyś ulicą przepięknych willi, kamienic i fabryk. Naszą szczególną uwagę przykuła kamienica pod numerem 37, niestety nie jesteśmy w stanie dotrzeć do informacji na jej temat. Wysoka na 3 kondygnacje kamienica na elewacji frontowej przedstawia zniszczone ale wciąż widoczne jeszcze elementy ozdobne. Balkony wybranych mieszkań zostały już kompletnie usunięte jednak łatwo odnaleźć miejsca, w których pierwotnie się znajdowały. Z chęcią powiedzielibyśmy Wam na jej temat coś więcej, jednak niczego jeszcze na jej temat nie znaleźliśmy. Idąc wciąż ulicą Wólczańską na skrzyżowaniu z ulicą 6 sierpnia natrafiamy na opuszczoną, narożną kamienicę. Jednokondygnacyjny budynek na piętrze pozbawiony jest nawet okien, dzięki czemu po drugiej stronie ulicy da się „zajrzeć” do środka. Widoczny jest nawet piec kaflowy, może nie tak okazały jak w innych zabytkowych willach ale na przestrzeni lat wciąż tam stoi.

Z sentymentem patrzymy na tę kamienicę, kamienicę pod numerem 37 oraz rząd kamienic wzdłuż ulicy 6 sierpnia. Na jednym ze zdjęć w galerii widać fragment oddanego niedawno do użytku pierwszego w Łodzi podwórca, który cieszy się dużym zainteresowaniem. Z żalem patrzymy tym samym na przepiękne kamienice po drugiej stronie ulicy przeciętej Aleją Kościuszki. Całe śródmieście usłane jest niesamowitymi kamienicami. Miejmy nadzieje, że doczekają się niedługo przywrócenia im dawnego blasku tak jak willi Kindermana.

 

[i] Dariusz Kędzierski Ulice Łodzi, Księży Młyn Dom Wydawniczy Łódź 2009, s. 152

Sprawdź gdzie na mapie Łodzi możesz zobaczyć willę Kindermanna: