W historii fabrykanckiej Łodzi to właśnie jemu przypisuje się największy wkład w rozwój miasta. Dziś spacerując po wielu zakątkach miasta niemalże wszędzie trafiamy na pozostałości jego fortuny. Okazałe gmachy pałaców, domy fabrykanckie, ogrody i wiele innych budynków użyteczności oraz ogromne budynki dawnych fabryk po dziś dzień stanowią nieodzowny element łódzkiej zabudowy. Niektóre w lepszej inne w gorszej kondycji, budynki Karola Scheiblera po dziś dzień służą Łodzi, nadają jej niepowtarzalny charakter i przypominają o dawnych, industrialnych czasach. Pisać o Scheiblerze nie jest łatwo, bo pozostawił po sobie tak wiele, że ujmą dla niego byłoby niewiele o tym napisać. Dziś napisać chcemy o jednym z ciekawszych miejsc na turystycznej mapie Łodzi … o Pałacu Scheiblera, który dziś bardziej znany jest pod nazwą Muzeum Kinematografii.

Na pozór  nie tak łatwo tutaj trafić. Choć Pałac umiejscowiony jest niemalże przy głównej miejskiej arterii, trasie WZ, zasłania go dość solidnie skwer Leona Niemczyka. Tak naprawdę Pałac stoi przy Placu Zwycięstwa 1, który zwie się tak teraz, bo poprzednia nazwa, Wodny Rynek, straciła już w zupełności na znaczeniu. Wodnego Rynku już nie ma, choć 100 lat temu to właśnie tutaj dokonywano wymiany towarów i usług, tutaj wybudowano pierwsze robotnicze osiedla mieszkaniowe i tutaj też swój początek wzięła cała Scheiblerowska, fabrykancka fortuna.

Wspominany już pałac sąsiaduje z Centralną Fabryką Scheiblera. Jest to jeden z większych kompleksów fabrycznych w Łodzi, a jego majestatyczny charakter wciąż podziwiać można wybierając się na spacer do Parku Źródliska. Choć z trasy WZ widać tylko fragment fabryki, entuzjastom monumentalnych niemalże budynków fabrykanckich bardzo polecamy spacer w to właśnie miejsce. Bramy co prawda przekroczyć nie można, bo i szlaban i stróżówka i wysoki mur dookoła, jednak budynki są tak ogromne, że doskonale widać je z parku oraz od strony Placu Zwycięstwa. Samą fabrykę oraz fabryczny „dziedziniec” można zobaczyć także od strony bramy łączącej ją z Pałacem Scheiblera. Brama ta znajduje się od strony ogrodu pałacowego, czyli de facto od stronydawnego, głównego wejścia do pałacu. W oryginalnej zabudowie główne wejście do Pałacu Scheiblera znajdowało się w części, która dzisiaj jest czymś na wzór podwórka i sąsiaduje z Parkiem Źródliska. Wybierając się zatem do Muzeum Kinematografii w Łodzi warto wiedzieć, że od strony Placu Zwycięstwa widzimy tylną cześć pałacu, a nie jego front. Warto o tym pamiętać, zwiedzając muzeum. Warto także wyjść na wspomniane już podwórko i nieco zbliżyć się do ogrodzenia w kierunku parku, aby móc dobrze przyjrzeć się frontowej elewacji i fasadzie pałacu. Tutaj właśnie znajdują się liczne posągi oraz inne elementy sztukaterii zdobiące fasadę oraz przypominające gdzie tak naprawdę znajdowało się właściwe wejście do pałacu.

Obecnie wejście do Muzeum Kinematografii mieści się w części bocznej pałacu, gdzie wcześniej znajdowały się stajnie i wozownie. Wejścia do Muzeum „strzegą” „Filemon i Bonifacy” znani już z projektu Łodzi Bajkowej. Polecamy również w tym miejscu zwrot o 180 stopni, ponieważ po drugiej stronie wejścia dogląda Reymont. Entuzjastom twórczości Andrzeja Wajdy polecamy natomiast, aby dobrze rozejrzeli się w sali obok kas. Znajduje się tam popiersie Mateusza Birkuta, znanego głównego bohatera „Człowieka z Marmuru”. To naszym zdaniem wielki ukłon w kierunku reżysera, że Muzeum Kinematografii, dumnie otwiera właśnie ten eksponat.

Idąc korytarzami w dół zwiedzamy kolejne sale poświęcone sztuce filmowej. Muzeum zgromadziło tutaj naprawdę sporo eksponatów, od stary kamer filmowych, przez taśmy i maszyny montażowe. Wszystko jest dokładnie opisane, wzbogacone materiałami wideo, są także eksponaty, do których można swobodnie usiąść i niemal poczuć się jak montażysta. Całość utrzymana w nieco półmrocznym klimacie bardzo dobrze podkreśla kinową aranżację tego miejsca. Niestety nie wiemy, co było tutaj pierwotnie, w czasach, gdy na piętrze urzędował właściciel pałacu. Kręte schody i solidna, pięknie zdobiona żelazna balustrada wyprowadza nas na parter, gdzie zaczyna się prawdziwa wycieczka po pałacowych salach.

Tutaj spore zaskoczenie, bo na tak wielką ilość eklektycznych zdobień zwykły spacerowicz może nie być gotowy po wyjściu z piwnicy z niemalże „gołymi” ścianami. Z informacji, do jakich dotarliśmy wynika, że sale zachowały się w oryginalnym kształcie, co jest dla nas sporym zaskoczeniem. Widywaliśmy już pałace i wille, których układ sal, wyposażenie i całe wnętrza były przez lata przebudowywane i zmieniane, tak by dzisiaj w ogóle nie przypominać dawnego charakteru. Tym bardziej dziwi nas fakt, że ogromny pałac przynajmniej w części zachował się w tak oryginalnym charakterze. W zasadzie przechodząc z jednej sali do kolejnej nie bardzo wiemy, na czym skupić wzrok. Ilość zdobień, wzorzystych tapet, boazerii i malowideł oraz ogromnych drewnianych kredensów, stołów, zegarów i nieprawdopodobnie okazałych pieców kaflowych, ceramicznych i wielu wielu innych jest tak ogromna, że aż przytłaczająca. W zasadzie nigdzie nie spotkaliśmy się z tak nieprawdopodobną dekoracją. Widywaliśmy już piękne wnętrza w Pałacu Poznańskiego oraz w Willi Herbsta na Przędzalnianej. Tutaj jednak charakter wnętrz jest nieprawdopodobnie bardziej zachwycający. Elektryczne światło wydobywające się z licznych lamp i żyrandoli dodatkowo nadaje każdej sali wyjątkowy blask i ciepło. Niektóre z sal są dobrze przedstawione i opisane na tablicach informacyjnych, których tak bardzo brakuje w innych tego typu miejscach. Z tablic dowiadujemy się, czemu wcześniej służyły lub też jakie było zastosowanie opisywanych mebli i wyposażenia. Prócz zapierających dech w piersi sal, w niektórych z nich, ustawiono ruchome ekspozycje muzeum. Spacer odbywa się od jednej do drugiej sali utrzymanej w zabudowie amfiladowej.

Trafiamy wreszcie do środkowej części, gdzie niezwykle szerokie, drewniane schody prowadzą nas na I piętro. Spacerującym w tym miejscu polecamy, aby spoglądali w górę, gdzie na szczycie klatki schodowej znajduje się wspaniałe malowidło. Trzymajcie przy tym mocno drewnianej balustrady, spoglądanie w górę przy jednoczesnym wchodzeniu po schodach to dość karkołomny wyczyn!

Po raz kolejny nieco zaskoczeni, bo znów ściany są surowe, a zdobień znanych z parteru znacznie ubywa. W niektórych salach, co prawda spotykamy piękne piece oraz drobne elementy sztukaterii na suficie czy ścianach jednak widać wyraźnie, ze piętro Pałacu bardzo straciło na przestrzeni lat. Jest to być może efekt zamieszkiwania piętra przez różne instytucje na przestrzeni lat. W okresie od 1939 do 1941 piętro zajmowali funkcjonariusze niemieckiej policji, później był tutaj rektorat Politechniki Łódzkiej oraz szkoła muzyczna. Od 1986 roku mieści się tutaj już tylko Muzeum Kinematografii, o czym przekonujemy się spacerując od sali do sali i podziwiając kolejne plakaty kina zarówno polskiego jak i zagranicznego. W zasadzie każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, od Humphreya Bogarta po Zbigniewa Cybulskiego. Plakaty i kadry z takich filmów jak Kingsajz, Pociąg czy Seksmisja. Historia polskiej i światowej kinematografii w jednym miejscu. Wyjątkowe gratki zdarzają się również w Łodzi.  Przy okazji wycieczki do muzeum trafiliśmy na wystawę plakatów Godzilli wytwórni filmowej Toho.

Klika sal dalej możemy zobaczyć i wypróbować wyjątkowy przyrząd fotoplastykon. Jak się okazuje eksponat niezwykle unikatowy, jeden z czterech na całym świecie. Co ciekawe, będąc w tej sali warto przyjrzeć się zarówno zdobieniom na ścianie jak i na suficie. Fotoplastykon znajduje się w miejscu dawnej łaźni.

To wcale nie koniec, muzeum ma jeszcze dużo do zaoferowania. Teraz po krętych schodach trafiamy na poddasze i mamy wrażenie jakbyśmy znaleźli się w zupełnie innym miejscu. Niezliczona ilość eksponatów znanych polskich bajek i animacji. Znajdziemy tutaj chyba wszystko, co kojarzy się z polską bajką. Całość ekspozycji utrzymana jest w bardzo zaciemnionym pomieszczeniu, same eksponaty są natomiast wyraźnie doświetlone lampami. Spacer w to miejsce jest dla nas wyjątkowy, niczym wycieczka do krainy znanej z dzieciństwa, kiedy wreszcie bohaterom bajek i animowanych seriali można się tak dokładnie przyjrzeć. Młodsza generacja również znajdzie tutaj coś dla siebie ze względu na świetnie zaaranżowany kącik do zabaw dla dzieci.

Musimy przyznać, że muzeum jest bardzo sensownie rozplanowane. Sale podzielona są tematycznie, nie ma tutaj muzealnego miszmaszu. Historia filmu i kinematografii, muzeum bajki, plakaty kina polskiego i zagranicznego, wreszcie eksponaty, które można samodzielnie wypróbować (jak wspomniany już fotoplastykon) czy kamera, która pozwala zobaczyć samych siebie w filmie.

Wielkim zaskoczeniem dla nas pozostaje natomiast wspomniane wcześniej podwórko. Na starych fotografiach wejście do pałacu zdobił przepiękny ogród z centralnie umiejscowioną okazałą fontanną. Dziś mamy wrażenie, że podwórko jest jedną wielką graciarnią bezsensownych eksponatów z gatunku gigantycznej słuchawki telefonicznej. Być może to efekt chwilowy, a być może muzeum nie ma pomysłu jak wykorzystać ten teren. Warto jednak wspomnieć o nim zwłaszcza ze względu na architekturę pałacu, której dopiero tutaj możemy dokładnie się przyjrzeć. Amatorzy architektonicznych smaczków z pewnością powinni odwiedzić to miejsce, bo choć neorenesansowy styl pałacu znany jest już z bardzo wielu podobnych mu perełek architektury Łodzi to warto wspomnieć, że sam pałac zaprojektował Jan Mertsching. Nazwisko może i nieznane ze względu na to, że jego autorstwa jest tylko wspomniany już pałac oraz cały kompleks fabryczny obok. Mertsching zaprojektował także nieistniejącą już synagogę Alte Szil, która znajdowała się w bliskiej styczności z Parkiem Staromiejskim. Pałac Scheiblera reprezentuje zatem neorenesans w wydaniu nieco innym niż znany na z dzieł Hilarego Majewskiego.

Muzeum Kinematografii to wyjątkowe miejsce w Łodzi. Na turystycznej mapie miasta powinno być punktem absolutnie obowiązkowym do odwiedzenia. To w zasadzie kilka miejsc w jednym: muzeum filmu, bajki, muzeum produkcji filmowej, muzeum plakatu oraz muzeum pałacu jednego z najbardziej znanych fabrykantów miasta. Dla nas to także wstęp do opowiedzenia Wam czegoś więcej o rodzinie Scheiblera jak i o nim samym. Zaczęliśmy od pałacu, a przed nami jeszcze sporo…

Źródło:

R. Bronisławski, J. Podolska, Spacerownik łódzki, Biblioteka Gazety Wyborczej, s.44-45.

Zobacz gdzie na mapie znajduje się Muzeum Kinematografii: