Wróciliście już do codzienności? A jak Wam minął długi weekend? Wyjechaliście gdzieś poza miasto czy zdecydowaliście się pozostać w Łodzi. My wybraliśmy drugą opcję – postanowiliśmy się pobujać po mieście. Może, jak my, zajrzeliście na Piotrkowską? Nam wydała się całkiem zatłoczoną…

W Łodzi jest kilka pasaży – Pasaż Schillera, Rubinsteina, Meyera czy Pasaż Łódzki J Pewnie mieliście okazję odwiedzić je wszystkie. A byliście już na Pasażu Róży? Zaskoczeni? My też byliśmy. Opowiemy Wam o tym.

O Pasażu Róży usłyszeliśmy już dość dawno. Wiedzieliśmy, że jedno z podwórek ma zostać wyłożone kawałkami luster. Uznaliśmy to za ciekawy pomysł i… zapomnieliśmy o tym. Przypomnieliśmy sobie jakoś wczesną wiosną. Przy okazji spaceru po Piotrkowskiej postanowiliśmy poszukać wejścia w to tajemnicze podwórko. Niestety bezskutecznie. Za żadne skarby nie mogliśmy przypomnieć sobie adresu, a jak na złość nowoczesne technologie, którymi dysponowaliśmy (czyli telefon z internetem) odmówiły współpracy. Poddaliśmy się. Ale teraz… Bez pudła trafiliśmy pod adres Piotrkowska 3. Brama była zachęcająco otwarta, więc…

Wow, bez sensu o tym mówić – zdecydowanie lepiej pokazać zdjęcia. I zachęcić do spaceru. Bo Pasaż Róży jest naprawdę czarującym miejscem. Jest tam mnóstwo światła, a kawałeczki luster robią wrażenie. Odbija się w nich niebo i jest super.

Pojawiło się jednak pewne ale. Dlaczego tak trudno go znaleźć? W sumie, to może nie byliśmy do końca przygotowani na takie odkrywanie, ale skoro my nie byliśmy, to jak może tam trafić przeciętny spacerowicz? Dlaczego na całym Pasażu nie ma ani jednej tablicy informacyjnej? Skąd się wziął, kto go stworzył, dlaczego i czemu to miejsce nazywa się Pasażem Róży? Tyle pytań, a odpowiedzi na miejscu nie znaleźliśmy żadnej. Szkoda trochę. Rozejrzeliśmy się w sieci i oto czego się dowiedzielimy.

Pomysłodawczynią projektu jest Joanna Rajkowska, powstał on w ramach Festiwalu Czterech Kultur. Podwórko ma stać się przejściem z ulicy Piotrkowskiej na ulicę Zachodnią. A może właśnie odwrotnie? W końcu mówi się, że ludzie uciekają z Pietryny właśnie tam, w okolice Manufaktury. W każdym razie, od tegoż przejścia właśnie mówimy o pasażu. A dlaczego Róży? Takie imię nosi córka autorki, która miała problemy ze wzrokiem. Róża przeszła daleką drogę – jak opowiada Joanna Rajkowska na swojej stronie internetowej – od niewidzenia do widzenia.  Więcej szczegółów na temat samej idei można znaleźć tutaj. Polecamy lekturę.

Nam idea bardzo się podoba. Pasaż również, ale czegoś nam zabrakło w tym całym projekcie. Na pewno informacji na miejscu. Ponadto jasnego komunikatu jak się tam dostać i skorzystać z przejścia (ledwo trafiliśmy od Piotrkowskiej, od Zachodniej nawet nie próbowaliśmy). Samo podwórko w tej części, gdzie znajdują się lustra, jest dopieszczone w każdym calu, niestety dalej mieliśmy poczucie, że jest jeszcze sporo do zrobienia. Właściwie nawet nie widzieliśmy powodu, aby iść dalej. Może takim jak nam, nieobytym turystom miejskim potrzebny jest jasny komunikat – tablica z napisem „idź dalej”.

Ale nie narzekamy! Pasaż Róży jest pięknym miejscem. Serdecznie polecamy zabrać wszystkich przyjezdnych gości. Czegoś takiego nie zobaczycie nigdzie indziej. Naprawdę warto to zobaczyć.

A jeszcze na sam koniec dodamy, że w budynku przy ul. Piotrkowskiej 3 mieścił się najstarszy łódzki hotel o wdzięcznej nazwie Hotel Polski. Istniał od od połowy XIX stulecia. Podejrzewamy, że jego mury gościły nie jedną osobowość i widziały nie jedną historię wartą opowiedzenia. Hotel funkcjonował do XX wieku. A po II wojnie światowej został przeznaczony na mieszkania komunalne. Teraz, przy okazji programu „Mia100 kamienic” budynek został gruntownie odnowiony. Wkrótce znów wprowadzą się lokatorzy, zostaną również otwarte lokale usługowe i, jak donosi jeden z lokalnych portali, wróci również hospicjum.

Cóż, trzymamy kciuki za ożywienie podwórka przy Piotrkowskiej 3.

Pasaż Róży na mapie Łodzi: