Jakiś czas temu, zupełnie przypadkiem trafiliśmy na dzień otwarty w EC-1. Nie mogliśmy przejść obojętnie obok takiej okazji!

EC-1 jest najstarszą elektrownią w Łodzi. Powstała przy ulicy Targowej w 1907 roku i służyła najpierw do zasilenia tramwajów, a później wszystkim mieszkańcom miasta przez niemal stulecie. Zamknięto ją w 2001 roku, sprawiając, że w samym sercu miasta znalazła się niezagospodarowana przestrzeń z niszczejącymi budynkami. Długo szukano pomysłu na jej wykorzystanie, aż wreszcie pojawiła się idea stworzenia w tym miejscu Nowego Centrum Łodzi.

W jaki sposób miasto podeszło do tematu? Zdecydowano o tym, że budynki elektrowni zostaną zrewitalizowane. Następnie zostaną one wykorzystane jako część przestrzeni centrum naukowo-kulturalnego.  W gmachu EC mają się znaleźć sale wystawiennicze, sale konferencyjne, a także Centrum Nauki i Techniki oraz planetarium. To ostatnie będzie się mieścić na najniższej kondygnacji – konstrukcja zewnętrzna jest już gotowa i przyznajemy, że robi wrażenie. Już nie możemy się doczekać, kiedy będzie gotowe. Trzymamy też kciuki, żeby te wielkie plany się zrealizowały, a tymczasem opowiemy, co zastaliśmy…

Wycieczkę po elektrociepłowni zaczęliśmy od hali maszynowej. Wielka sala została na ten dzień zamieniona w salę wystawową, gdzie prezentowano prace dzieciaków z łódzkich podstawówek. Hasłem przewodnim było „Łódź buduje” (oj tak…). Byliśmy pod wrażeniem kreatywności. Jednak najbardziej urzekły nas przepiękne secesyjne schody oraz ich połączenie z nowoczesnymi, szklanymi windami (zauważyliście piękne schody będące tłem reklamy jednego banku? Tak, to te same!). Byliśmy pod wrażeniem podłogi, którą restaurowała ta sama firma, która wyprodukowała oryginalne płytki i parkiety, na początku XX stulecia. Doceniamy. Podobnie rzecz się miała ze zdobieniami na ścianach. Położenie nacisku na detal i estetykę w przeciętnej hali maszynowej, wydało nam się podejściem wyjątkowym. Dopiero po chwili zdaliśmy sobie sprawę z tego, jak daleko jesteśmy dziś od tamtych standardów. Może szkoda…

Dalej strzałki wskazujące kierunek zwiedzania zaprowadziły nas do konstrukcji, wspomnianego już, przyszłego planetarium. Wielka kopuła robi wrażenie. Później weszliśmy na wyższą kondygnację i mogliśmy oglądać przez wielką, szklaną ścianę budowę dworca Fabrycznego. Nie ma na co narzekać, ekipy
się uwijają. Tylko w tej pięknej, nowoczesnej wizji trochę żal starego budynku dworca. Pod koniec swojego istnienia rzeczywiście był zapuszczony, ale gdyby go odnowić, wciąż cieszyłby oczy. Trochę szkoda, że już go nie ma.

Wracając do spaceru po EC, trafiliśmy na taras widokowy wychodzący na ul. Targową i halę maszynową, od której zaczynaliśmy. Bardzo przyjemny balkonik, z którego można przyglądać się budynkom elektrowni. Na pewno spędzilibyśmy tam dłuższą chwilę, gdyby nie potworny deszcz i silny wiatr. Pogoda skutecznie zniechęciła nas do przebywania na zewnątrz, więc okolicę obserwowaliśmy zza szyb. Jak to w Łodzi, obok pięknie zrewitalizowanych budynków stoją zupełnie zniszczone ruiny, które straszą. Szkoda.

Ku naszemu zdziwieniu trasa wycieczki po najstarszej łódzkiej elektrowni dobiegła końca, a strzałki nieuchronnie kierowały nas do wyjścia.

Spacer był bardzo udany. Wnętrza świetnie łączą stare mury i nowoczesne wykończenia. Widok na plac budowy świetny. Kiedy już obie inwestycje zostaną ukończone, Łódź będzie miała bardzo fajne centrum . Trzymamy kciuki, aby nie zmarnowano potencjału starej elektrowni.

Interesuje Cię 2 część kompleksu?

Zajrzyj do zachodniej części EC

Przechodzę do części zachodniej

EC1 na turystycznej mapie miasta: