Pod adresem Piotrkowska 104 znajduje się siedziba Urzędu Miasta. Mieści się ona w dawnym pałacu Juliusza Heinzla. Ciekawe ilu Łodzian o tym wie…

Na działce położonej między ulicami Piotrkowską, a Sienkiewicza (niegdyś Dziką) Juliusz Heinzl postawił fabrykę, która stała się podstawą jego majątku. Stopniowo rozbudowywana i umiejętnie zarządzana przyniosła właścicielowi ogromny majątek. Fabryka okalała wewnętrzny dziedziniec, a od strony południowej kompleks dopełniały budynki mieszkalno-biurowe. Co ciekawe, był to jedyny tak duży zespół fabryczny położony w ścisłym centrum miasta.

W latach 70. XIX wieku Juliusz Heinzl postanowił zainwestować w prestiżową rezydencję i zleciły budowę śródmiejskiego pałacu. Powstał on we frontowej części posesji, przy ulicy Piotrkowskiej. Budowę zakończono w 1880 roku. Na parterze mieściły się pomieszczenia handlowe, na pierwszym piętrze znalazły miejsce reprezentacyjne salony, a na drugim piętrze mieściły się mniej wystawne pokoje. Takie rozmieszczenie pomieszczeń wydaje się być logiczne, ponieważ parterowa część dostępna była dla wszystkich „petentów”, wszystkich mających interes do zrobienia; dostęp mieli tam nie tylko znajomi gospodarzy, ale również ludzie obcy. Środkowa kondygnacja miała świadczyć o bogactwie właścicieli i ich statusie. Tam przyjmowano gości i tam też kwitło życie rodzinne. Natomiast najwyższa kondygnacja przeznaczona była m.in. na pokoje dla służby. Była przecież najmniej wygodna – trudno sobie wyobrazić, aby goście musieli pokonywać dwa piętra po schodach. Jeszcze dostaliby zadyszki!

Pałac Heinzla nawiązuje stylem do włoskiego renesansu. Parter jest oszczędny w dekoracje i tworzy bazę pod efektowne i reprezentacyjne pierwsze piętro (piano nobile). O mniej reprezentacyjnym charakterze drugiego piętra świadczą chociażby niewielkie okna. Pałac zwieńczony jest grupą rzeźbiarską z trzema alegorycznymi postaciami kobiet z atrybutami handlu i przemysłu, trzecia – stojąca – podobno symbolizuje wolność. Majestatu dodają dwa niższe budynki po obu stronach pałacu.

Śródmiejski pałac Heinzla stał się wzorem dla innych (chociażby dla Kindermannów).

Pałac wydaje się być duży i przestronny. Położony jest w świetnym punkcie, w samym centrum miasta. Gotowi bylibyśmy zazdrościć właścicielom. Ale po zastanowieniu, jednak uznaliśmy to za kiepską inwestycję. Heinzlowie niemal mieszkali w fabryce! Nieustanny stukot maszyn musiał być nie do zniesienia. A jeśli nie hałasowały maszyny, to powozy na Piotrkowskiej. Wokół pałacu panował nieustanny ruch – albo robotnicy kręcili się przy swoich obowiązkach, albo przechodnie przy codziennych zakupach. Nie będziemy drążyć tematu braku kanalizacji i nieutwardzonej drogi, jaką przez długie lata była główna arteria Łodzi. Co więcej, pałac pozbawiony był ogrodu. Najzwyczajniej nie było na niego miejsca. Wobec tylu trudności Heinzlowie zdecydowali się na budowę pałacu w Julianowie, ale to już inna historia…

W każdym razie jest to obowiązkowy punkt podczas wycieczki do Łodzi. Po prostu nie można nie zobaczyć pałacu, nie wysłuchać „Prząśniczki” granej z jego okna i nie zrobić sobie zdjęcia z Tuwimem, siedzącym na ławeczce tuż przy rezydencji.

Urząd Miasta Łodzi na mapie miasta:

Napisaliśmy na podstawie:
Ryszard Bonisławski, Joanna Podolska , Spacerownik Łodzki, Biblioteka Gazety Wyborczej,
Krzysztof Stefański, Wielkie Rody Fabrykanckie, Wydawnictwo Księży Młyn,Łódź 2014,