Gdy w pałacu Herbsta byliśmy pierwszy raz, ten właśnie raz wystarczył, abyśmy zgodnie doszli do wniosku, że to jedno z najlepszych muzeów w Łodzi. Po kilku innych wizytach, skromnie i nieśmiało jednak stwierdzamy, że jest to najlepsze muzeum w mieście. Lepsze nawet od Muzeum Łodzi w Pałacu Poznańskiego (a to chociażby dlatego, że Pałac Poznańskiego zwiedzać można tylko w około 1/3, resztę ku naszej rozpaczy i zdziwieniu, zajmują zamknięte przestrzenie oraz urzędy – jakby nie miały gdzie się lokować, tylko w pałacu! ).

Kim był Edward Herbst? W 1869 roku rozpoczął on pracę w fabryce Karola Scheiblera, a jako absolwent Wyższej Szkoły Handlowej w Warszawie, szybko zrobił karierę. Tak szybko, że już w 1974 roku został dyrektorem. Scheiblerowi spodobał się do tego stopnia, że gotów był nawet oddać mu swoją córkę za żonę. No i oddał. A nowożeńcom ufundował, zaraz obok swoich fortecznych gmachów fabryki na Tymienieckiego,  okazałą willę projektu Hilarego Majewskiego! Po śmieci Scheiblera, Herbst wraz z synami Scheiblera założył spółkę akcyjną i został jej prezesem. Jego postać jest nieodzownie związana również z jedną z najstarszych polskich gazet – Dziennika Łódzkiego. Ufundował jej bowiem drukarnię. Po sąsiedzku z drukarnią mieszkał jak pamiętamy Henryk Elzenberg, wieloletni radca prawny zakładów Karola Scheiblera. Mieszkał jak również pamiętamy, przy Pasażu Meyera. Nic tu w Łodzi nie działo się przypadkiem. Herbst zasilił Dziennik Łódzki pokaźną kwotą pieniędzy na rozruch. Dziennikarze dostawali także wynagrodzenie porównywalne do tych kolegów po fachu, którzy redagowali na co dzień najlepsze gazety Królestwa Polskiego.

O Herbście wiemy również, że prócz okazałej willi przy Przędzalnianej, posiadał dom w Sopocie, który rozbudował do miana willi. Z początku wakacyjny dom, stał się stałym miejscem zamieszkania fabrykanta, gdzie spędził ostatnie lata swojego życia (zmarł w 1921 roku). Willę w Łodzi odziedziczył po Edwardzie jego syn Leon. Był on ostatnim właścicielem tejże willi z rodziny Herbstów. Leon zamieszkiwał willę do 1941 roku, po czym wyjechał do Wiednia, zabrawszy całe domowe wyposażenie. Po jego śmierci, do Łodzi wróciła jego żona, Aleksandra, która zmarła w 1970 roku. Do willi powróciła raz jeszcze w postaci portretu, przypadkowo odnalezionego w prywatnych łódzkich zbiorach. Powrót miał miejsce w 2013 roku, a więcej o nim pisano w Dziennik Łódzkim[i] . Leon Herbst zmarł bezpotomnie. Co się działo później z willą jego ojca to już zupełnie inna historia…

Nie była niestety, ta historia, najłaskawszą dla pałacu. Po 1941 roku willa miała wielu właścicieli, po wojnie był tutaj żłobek, potem szkoła. Co dziwi nas najbardziej, w pewnym momencie była tutaj spółdzielnia pracy trudniąca się produkcją bombek choinkowych. To właśnie ona dołożyła najwięcej do dewastacji pałacu. Jak wyglądał przed renowacją, można zobaczyć na starych fotografiach. zwiedzając muzeum. W latach 80 XX wieku pałac przeszedł w posiadanie Muzeum Sztuki, które za punkt honoru powzięło sobie renowację willi. I musimy przyznać, poszło im bardzo dobrze.

Z oryginalnego wyposażenia pozostało podobno jedynie kilka malunków na ścianach, okazały żyrandol, a także zabytkowe, zdobione piece. Dzisiaj to właśnie one wprawiają w zdumienie, bowiem przyzwyczajonym do zwykłego pieca kaflowego zwiedzający, popada w szok na widok pieca, przypominającego ceramiczne dzieło sztuki. Co ciekawe, w każdym pomieszczeniu piec zdobiony jest zupełnie inaczej. W zasadzie, o samych piecach kaflowych wystarczyłoby materiału do napisania całkiem pokaźnego artykułu. Po co jednak pisać, skoro można zobaczyć je na własne oczy?

Muzeum, co prawda, dysponuje szczątkowymi elementami oryginalnego wyposażenia, pokoje i sale zostały jednak skrupulatnie uzupełnione przez meble i wyposażenie właściwe dla danej epoki i prestiżu lokatorów. Pełno tutaj okazałych, drewnianych mebli, przepięknie zdobionych szaf, kredensów i ogromnych, drewnianych łóżek ukrytych pod wzorzyście przyozdobionymi  narzutami. Spacerując po willi, odnosi się wrażenie, jakby Herbstowie dopiero co zabrali walizki i w biegu wyjechali na wakacje w Sopocie, by zaraz wrócić do swojego łódzkiego pałacu.

Sale na piętrze to sypialnie i pokoje gościnne, na parterze zaś znajduje się jadalnia oraz gabinet właściciela. Po wejściu do środka okazała klatka schodowa strzeżona jest przez dwie rzeźby rycerzy, trzymających w ręku okrągłe klosze lamp. Sama klatka schodowa robi ogromne wrażenie. Wchodząc na piętro po drewnianych schodach pokrytych czerwonym dywanem, podpieramy się ręką o szeroką, drewnianą balustradę, nieustannie podziwiając zdobienia sufitu oraz witraż rozświetlający cały korytarz klatki.

Będąc na dole, prócz jadalni i innych pomieszczeń, warto zobaczyć nieprawdopodobną salę balową. Wysoki sufit, ogromy stół na środku oraz mały balkonik nad salą pozwalają zwiedzającym wyobrazić sobie przepiękne, kolorowe bale jakie miały tutaj niegdyś miejsce. Na szczęście Muzeum od czasu do czasu organizuje koncerty w tejże sali. Musimy koniecznie wybrać się kiedyś na takie, bo to z pewnością niezapomniane wrażenie.
Z sali balowej warto zajrzeć jeszcze do pomieszczeń muzealnych znajdujących się w piwnicach, gdzie zobaczyć można wspomniane już fotografie sprzed renowacji pałacu. Rzecz jasna zobaczyć tam można również kilka fotografii z czasu kiedy pałac cieszył się obecnością pierwotnych właścicieli, kilka ciekawszych łódzkich budynków (w tym wyburzoną przez Niemców Synagogę przy Al. Kościuszki czy Pałac Heinzla w Parku Julianowskim) jak i zdjęcia i podobizny właścicieli. W tej części zobaczyć można także zdjęcia wspomnianej willi w Sopocie jak i kilka drobiazgów rzeczowych (polecamy kasetę na pieniądze) dedykowanych rodzinie Herbstów od różnych mniejszych i większych postaci tamtejszych czasów.

Pałac to nie wszystko, będąc na terenie obiektu polecamy także wycieczkę w stronę dawnej wozowni i stajni. Łatwo poznać ten budynek po rzeźbach głów koni na frontowej elewacji budynku. Wewnątrz znajdują się obecnie stałe i czasowe wystawy obrazów (nam udało się zobaczyć oryginalnego Malczewskiego czy Matejkę! ).

Punktem obowiązkowym wycieczki pozostaje również pałacowy ogród, pełen spacerowych ścieżek, zaułków z okazałymi rzeźbami, altankami oraz centralną fontanną ogrodową, zaprojektowany w stylu francuskim. W letnie upały spacer w tym miejscu jest bardzo kojący.

Naszym czytelnikom pozostawiamy decyzję, które z pałacowych muzeów Łodzi (czy Herbst czy Poznański) jest ciekawszą pozycją. Nam pałac Herbsta, choć o wiele skromniejszy, wydaje się o wiele ciekawszy.

Po drugiej stronie ulicy

Tajemniczy dom Krystiana Wendischa

Poznaj jego historię

Źródło:

Łukasz Kaczyński, Witaj w domu, Aleksandro; [w:] Polska. Dziennik Łódzki, 7 X 2013, nr 234, s. 12.
Wikipedia.org/wiki/Willa_Edwarda_Herbsta
Ryszard Bonisławski Spacerownik łódzki, Biblioteka Gazety Wyborczej, s. 64-65.

Pałac Herbsta na mapie Łodzi