Pamiętacie, już opowiadaliśmy tragiczną historię Bruno Biedermanna i jego bliskich (tutaj). Nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności, aby nie powrócić chociaż na chwilę z aparatem do pałacu przy ul. Franciszkańskiej 1/5. Niestety odkąd z pałacu wyprowadziła się katedra historii sztuki, dostęp do tych przepięknych wnętrz jest ograniczony. Nie wiem czy wiecie, ale przez jakiś czas w pałacu odbywały się zajęcia dla studentów, dlatego też wstęp do budynku nie był wcale taki trudny. Ale cóż, teraz jest jak jest. W pałacu znajduje się muzeum Uniwersytetu Łódzkiego, odbywają się różne spotkania związane z życiem uczelni oraz inne wydarzenia, wymagające reprezentacyjnej oprawy. Na stronie UŁ można znaleźć cennik, dzięki któremu zorientujemy się w koszcie wynajęcia poszczególnych sal – w pałacu Biedermannów można na przykład wziąć ślub. My trafiliśmy akurat na wieczór autorski.

Rewitalizacja pałacu

Nie mniej jednak, wróćmy do tematu. Pałac przeszedł kompleksową rewitalizację w latach 1999-2003. Było to konieczne, ponieważ był bardzo zniszczony. Poza oryginalnym kształtem budynku, niewiele ocalało z pierwotnego wystroju. Co ciekawe, w trakcie prac wzbogacono pałac o detale, których nigdy wcześniej w nim nie było! Trudno się tego domyślić, patrząc na przykład na piękny witraż, przedstawiającą boginię Florę. Witraże oczywiście były zaplanowane, jednakże nigdy nie powstały. Odtworzono też klamki okienne opatrzone literą B. Naszym zdaniem są przepiękne.

Co można znaleźć?

Co mogliśmy obejrzeć podczas naszej wizyty? Kilka sal zaadaptowanych na muzeum uniwersytetu. Gabloty kryły sporo artefaktów, jednak stwierdziliśmy, że jest to muzeum dla koneserów. Nam brakowało trochę opisów i myśli przewodniej, która ułatwiłaby zwiedzanie i rozszyfrowała pochodzenie eksponatów albo wyjaśniła dlaczego pochyla się nad nimi szacowna instytucja uniwersytetu. Chyba, że jestem wyjątkiem i tylko ja, będąc absolwentem UŁ nie potrafię z pamięci wymienić nazwisk wszystkich rektorów z datami pełnienia stanowiska i najważniejszymi dokonaniami… Nie wiem czy moja Alma Mater wybaczy mi tak daleko posuniętą ignorancję.

Co jeszcze? Gabinety, z garniturem mebli bibliotecznych, z oknami wychodzącymi na park. Tak, że chciało się zaszyć na dłużej z lekturą i filiżanką kawy. Sala kolebkowa zachwyciła charakterystycznym, zdobionym sufitem, od którego wzięła swoją nazwę. Na piętrze obejrzeliśmy korytarz z całą masą pokoi w układzie amfiladowym, przerobionych na sale wykładowe. Docierając do głównej klatki schodowej, przystanęliśmy na chwilę podziwiając witraż. Zrobił na nas wrażenie. Sala kominkowa ze zjawiskową klatką schodową była akurat zajęta przez organizatorów wieczoru autorskiego. Udało nam się jednak zrobić kilka ujęć schodów – z manierystyczno-barokową balustradą.

Może są w Łodzi pałace lepiej odrestaurowane. Może mają bogatsze wnętrza i większe zasoby. Ale pałac Biedermannów wydaje nam się wyjątkowy. Jeśli będziecie mieli okazję, wybierzcie się koniecznie.

Jak wygląda pałac z zewnątrz

i jaką skrywa historię?

Poznaj losy rodziny Biedermannów